Dieta koszatniczek
Od pewnego czasu z niepokojem śledzę to, co ukazuje się na forum na temat, żywienia koszatniczek. Szczególnie te teksty, które z niemieckiego zastały przetłumaczone przez Rafersa. Ze zdziwieniem dowiedziałem się, od kilkunastu miesięcy karmię swoje koszatniczki samymi truciznami!?. A jak dotąd moja samiczka trzy razy urodziła zdrowe młode i wraz z samczykiem cieszą się doskonałym zdrowiem.
Internet jest wdzięczny do publikowania, bo praktycznie pozbawionym recenzentów.
Być może było to tak: ktoś przeczytał, sosna i świerk zawierają olejki eteryczne, które są szkodliwe dla koszatniczek (jak i również dla wszystkich ssaków), kalafior i cebula też zawierają olejki eteryczne a więc na wszelki wypadek też są trujące??? Ja, w każdym razie nie podzielam tych opinii.
Podstawą zdrowego odżywiania zarówno ludzi jak i zwierząt jest różnorodność. Chodzi o to, że niema takiego jednego pokarmu, który zawierałby wszystkie niezbędne składniki do prawidłowego rozwoju organizmu. I w tym znaczeniu wyłączanie z diety kolejnych składników (tak na wszelki wypadek) jest szkodliwe. W naturalnym środowisku zwierzęta mają bogatą dietę i same wiedzą, co dla nich jest najlepsze. W niewoli skazane są na to, co my im wsadzimy do klatki.
Moim zdaniem organizm koszatniczki poza zmniejszoną tolerancją na cukier nie różni się znacznie od innych zwierząt. I tak to, co jest toksyczne dla myszy, szczurów i ludzi to zapewne będzie też trujące dla koszatniczek, a leki opracowane dla ludzi są z powodzeniem stosowane w leczeniu zwierząt w tym i również koszatniczek
Gałęzie
Stało się niemal rytuałem, że raz w tygodniu zrywam z dziećmi dla koszy gałęzie. I to one stanowią podstawę ich diety. Moje kosze zjadają ogromne ilości liści, kory i pędów. Może, dlatego nie mają żadnych problemów żołądkowych, nie mają nadwagi, i posiadają piękne, zdrowe, pomarańczowe zęby. Ale gałąź gałęzi nierówna a koszom nie jest wszystko jedno, co zjadają. I tak chyba najbardziej uwielbiają dąb, ale nie ciągle, gdyż dąb zawiera dużo garbników (jest cierpki w smaku) i jest twardy. Po takiej przekąsce chętnie przerzucają się na coś lżejszego: lipa, brzoza, topola. Uwielbiają, też buki w tym owoce, czyli bukwie, klony (jawor) wraz z skrzydlastymi owocami, w których znajdują się nasionka jak i jesion, który też posiada owoce w postaci jednonasiennego skrzydlaka. Poza tym nie omijamy drzew owocowych. Jednak zawsze staram się, aby kosze miały gałęzie z kilku różnych drzew, wtedy same mogą wybierać to, co im najlepiej smakuje
Jak widać jest tu trochę „zakazanych” drzew. Czy mogą szkodzić koszatniczkom? W każdym razie zarówno liście jak i nasiona stanowią pokarm dla lokalnej zwierzyny, który na pewno jej nie szkodzi.
Mam książkę o koszatniczkach napisaną przez Agnieszkę Zaz i Annę Owczarek [9] (konkurencja na lunar). Autorki opierając się na literaturze anglojęzycznej, polecają gałęzie z takich drzew jak: jesion, jawor, buk, jabłoń, grusza i głóg.
Kiedy zbierać gałęzie? Oczywiście przez cały rok. Zauważyłem, że przeciwieństwie do warzywek liście, pędy i kora bardziej smakują koszatniczkom wtedy gdy są świeże. Nawet zimą kora wielu drzew jest jeszcze soczysta. Już w lutym (a w tym roku w styczniu) zaczyna kwitnąć leszczyna. Zimą łatwa do rozpoznania jest brzoza, topola, dąb. Oprócz tego jesienią, wtedy kiedy liście są najładniejsze, zbieram gałęzie do zasuszenia. Z suchych gałęzi, kosze wolą liście, które nie tylko służą im za pokarm, ale także do zabawy.
Na początek trzeba sobie wyjaśnić kilka podstawowych terminów, które niespecjalistów mogą przyprawiać o mały zawrót głowy
Terminy podstawowe - czyli jakie substancje czynne można znaleźć w roślinach
Ze względów praktycznych opisane tu roślinki postanowiłem podzielić na trzy grupy: te, co, do których niema najmniejszych wątpliwości, że mogą zaszkodzić koszatniczkom, takie, które są przedmiotem dyskusji i takie, których nie należy podawać gdyż z całą pewnością zawierają trujące substancje. Wszystkie roślinki z pierwszej i drugiej grupy weszły na stałe do jadłospisu moich koszy.
2. Roślinki, które ja polecam, ale inni hodowcy mają wątpliwości (patrz dyskusje na forum)
Dąb - kontrowersji ciąg dalszy
Generalnie unikam produktów, wysokoprzetworzonych (pieczywo, chrupki, płatki), gdyż tu instynkt zawodzi i koszyki napychają się łatwymi kaloriami.
Podsumowanie
Większość z opisywanych powyżej roślin znalazła zastosowanie w medycynie, gdyż zawiera silnie działające składniki czynne. To, co jest zdrowe, czy nawet lecznicze w odpowiednich dawkach, podawane w za dużych ilościach może być szkodliwe czy nawet trujące. I jest to jeszcze jeden argument za tym, aby jedzonko było jak najbardziej zróżnicowane. Jestem przekonany, że gdy zapewnić zwierzaczkom odpowiednio bogatą dietę to same potrafią wybrać to, co dla nich jest najlepsze.
Literatura
1. http://www.mediweb.pl/alternative
2. http://medycyna.linia.pl/olejeter.html
3. http://www.biologia.pl/slownik
4. http://farmakognozja.farmacja.pl
5. http://em.pwn.pl/biologia/tabele/
7. Ziołolecznictwo, Poradnik dla lekarzy pod redakcją Aleksandra Ożarowskiego, PZWL, Warszawa 1982
8. Biochemia Harpera, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 1995
9. Koszatniczki, Agnieszka Zaz i Anna Owczarek, Agencja Wydawnicza "Egros", Warszawa 2002
10. http://www.ziola.parapsycholog.com.pl/
11. http://www.sekretyherbaty.pl/sklad.php
12. http://koszatniczka.org/cms_view_article.php?aid=26
13. Pharmindex, Kompendium leków 2005, CMP Medica Poland, Warszawa 2004
14. Leki Współczesnej Terapii, wydanie XVII, J. K. i A. Podlewscy, Split Trading Sp. z o.o., Warszawa 2004
15. http://www.rozanski.henryk.gower.pl/fitofarmakologia.htm
16. Kolekcjoner - Drzewa, Wydawnictwo Wiedza i Życie, Warszawa 1996
Zd@wek